-

telok

„Tak czy inaczej”, czyli autobiografia Johna Cleese’a

Tak to ten pan, co zyskał międzynarodową sławę dzięki, uznawanej za zjawisko kosmiczne i takie tam, grupie o nazwie Latający cyrk Monty Pythona.

Pan John Cleese, był łaskaw napisać autobiografię, a ja dzięki wielkoduszności moich dzieci wszedłem w jej posiadanie. Prezent dostałem i przeczytałem, a po przeczytaniu się zamyśliłem. Tiaaa …

Może zanim napiszę kilka słów o książce to pozwolę sobie wkleić kilka fotek Johna, bo to dla obrazkowców będzie zajęcie i czytać dalej nie będą musieli.

Recenzować całej książki nie będę, bo i bardzo nie potrafię, ale chciałem zwrócić uwagę Szanownych Czytelników tej notki na kilka spraw, które zrobiły na mnie wrażenie.

Pierwsza sprawa, to po raz kolejny w biografii Brytyjczyka pojawia się problem relacji z matką. Ja już w kilku biografiach dżentelmenów z GB natknąłem się na ten problem, a w biografii Montiego (marszałka Bernarda Law Montgomery) to już były jakieś sprawy patologiczne. Jako Polak tego pojąć nie mogłem i nie mogę, bo przecież w Polsce Mama to synonim samego dobra, ciepła i zrozumienia dla synów marnotrawnych, nie marnotrawnych zresztą też. Imponująca jest natomiast fantastyczna relacja Johna z ojcem. To budzi szacunek.

Kolejna rzecz, która mnie uderzyła to bardzo duża niechęć do kościoła, konkretnie High church i związane z tym poszukiwania rozwiązania problemów w psychoanalizie i podobnych terapiach. Te terapie są tylko wzmiankowane, ale dają o sobie znać. Skąd inąd wiedzą powszechną jest depresja Johna, a pewnie choroba afektywna dwubiegunowa, ale może zostawmy te sprawy, jako zbyt, hmmm … czy ja wiem, prywatne.

Najtrudniejsze i kontrowersyjny są już szczęśliwie za nami, więc teraz można pisać potoczyście.

John urodził się w lower middle class, która aspirowała do middle class. Ojciec bohatera notki był agentem ubezpieczeniowym i nieźle zarabiał, ale praca ojca skutkowała bardzo częstymi przeprowadzkami, co chyba spowodowało brak zakorzenienia, ale mogę się mylić.

Rodzice, jako aspirujący, po nieudanym eksperymencie wysłania Johna do szkoły państwowej, która miała w jego opowieści wyraźne cechy placówek opisanych przez Dickensa, skierowała go do przyzwoitej szkoły prywatnej, która wzbudziła szczery zachwyt młodego człowieka. Nauczyciele byli mądrzy i uczciwi, a dyrektor to super gość. Co osobliwe, to w całej książce John o nikim nie pisze źle. Czasem mniej dobrze.

Szkołą średnią możemy pominąć poza konstatacją, że John kończył odpowiednik naszego mat-fiz, co może nieco dziwić. Warto może dodać, że jak przystało na angielskiego dżentelmena grał z sukcesami w krykieta i co wtedy dżentelmenom ledwo uchodziło, piłkę nożną.

Teraz następuje ważny moment, bo John dostaje się na Cambridge i jak przystało na absolwenta mat-fiz oczywiście na prawo.

Tam odkrywa scenę artystyczno-kabaretową „Footlights” i powoli staje się tym, kogo znamy.

Może jeszcze tylko dwie uwagi by notki nie ciągnąć ponad miarę i czytelnika nie nużyć.

Wielka Brytania w opowieści Johna jest państwem tak kastowym jak chyba tylko Indie, co charakterystyczne, to cała kariera Johna rozwija się w oparciu o znajomości „Footlights” i Cambridge. Ten dżentelmen nigdy się nie zastanawia „na paryskim bruku” co robić, bo co chwilę ma propozycje pracy od starych kumpli czy to z Cambridge, czy też szkoły prywatnej. Zresztą BBC jest opanowane właśnie przez Cambridge, a sławny kabaret „Latający Cyrk …” to absolwenci Cambridge i Oxfordu.

Druga sprawa to kwestia rzemiosła. To tak mimochodem nawiązanie do wczorajszej notki. Ja przyznam szczerze mocno się zdziwiłem, gdy John kilkakrotnie w swoich wspomnieniach powtórzył, że w kabarecie nie ma miejsca na improwizację. Zawodowstwo polega na tym, że trzeba wykuć na blachę tekst i dopracować w każdym detalu ruchy na scenie. Jak to jest opanowane do perfekcji to dopiero wtedy można wyjść na scenę i wsłuchiwać się w reakcje publiczności, by cieniować występ ku zadowoleniu tych, co zapłacili za bilety.

Książkę polecam, bo czyta się dobrze i po pewnym czasie można przywyknąć do tzw. „kpiarskiego” tonu autora.

To jest – „Tak czy inaczej” John Cleese Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz s.c.



tagi: aktor 

telok
27 stycznia 2018 13:32
53     1006    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
przemsa @telok
27 stycznia 2018 13:56

> John kilkakrotnie w swoich wspomnieniach powtórzył, że w kabarecie nie ma miejsca
> na improwizację. Zawodowstwo polega na tym, że trzeba wykuć na blachę tekst
> i dopracować w każdym detalu ruchy na scenie.

Znam go tylko z ról w Latającym Cyrku, Hotelu Zacisze i jeszcze paru filmach i serialach i uważam, że - choć charakterystyczny - zawsze świetnie wypadał. Widać, że chcąc to osiągnąć musiał ciężko pracować.

 

zaloguj się by móc komentować

telok @przemsa 27 stycznia 2018 13:56
27 stycznia 2018 14:05

Polecam tę autobiografię, która przy wszystkich ułomnościach osobistej relacji z życia, jest dla nas, wychownych w innym świecie, bardzo ciekawa.

zaloguj się by móc komentować

Shork @telok
27 stycznia 2018 14:35

kabaret polega na udawaniu spontaniczności i przypadku

zaloguj się by móc komentować

tadman @telok
27 stycznia 2018 14:35

[...]co charakterystyczne, to cała kariera Johna rozwija się w oparciu o znajomości „Footlights” i Cambridge. Ten dżentelmen nigdy się nie zastanawia „na paryskim bruku” co robić, bo co chwilę ma propozycje pracy od starych kumpli czy to z Cambridge, czy też szkoły prywatnej.

Chyba Magazynier czytał tę książkę bo jakiś czas temu pisał właśnie tak o funkcji szkół w życiu Brytyjczyków, że nawet nie wiedza, a znajomości pomagają w karierze zawodowej.

zaloguj się by móc komentować

telok @Shork 27 stycznia 2018 14:35
27 stycznia 2018 14:43

"kabaret polega na udawaniu spontaniczności i przypadku"

Ja się przyznam do naiwności, bo myślałem, że w gdzie, jak gdzie, ale w kabarecie to musi być improwizacja. Okazuje się, że to tak nie działa. Dopiero czytając Johna zrozumiałem o co chodzi. Trzeba mieć wszystko wykute na blachę i wtedy się nie myśli o tekście czy ruchach, a można się skoncentrować na reakcjach publiczności. Dzięki opanowaniu rzemiosła można niuansować przekaz. Niby oczywiste, ale ...

Nasze tzw. "młode kabarety" namiętnie promowane w TV tego jeszcze nie pojęły.

zaloguj się by móc komentować

telok @tadman 27 stycznia 2018 14:35
27 stycznia 2018 14:49

Temat ustawienie po skończeniu jednej z dwu uczelni brytyjskich Ox i Cam pojawia się praktycznie u każdego w GB, który coś osiągnął. Odpowiednikiem tego duetu jest np. we Francji École nationale d’administration.

Tam jest nawet gorzej niż w GB, bo we Francji chyba 90% polityków od prawa do lewa jest absolwentami ENA.

zaloguj się by móc komentować

tadman @telok 27 stycznia 2018 14:49
27 stycznia 2018 14:53

Brytyjczycy mają dwa inkubatory, a Francja jeden i dlatego ta ostatnia gorzej przędzie.

zaloguj się by móc komentować

telok @telok
27 stycznia 2018 15:04

Emmanuel Macron i został także absolwentem Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu oraz École nationale d’administration:)

To jest nieprawdopodobne, bo w GB czasem się zdarzy kolo nie z OxCam, ale w demokratycznej Fracji to bez jaj, to cham w walonkach na salony nie wejdzie:)

Co osobliwe, to Mikrona sprzedano publice jako człowieka z ludu i nawet sukcesu, pomijając dyplomatycznie pracę dla  Rothschildów. Ot potęga mediów i sztuka liczenia głosów w wyborach.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @tadman 27 stycznia 2018 14:35
27 stycznia 2018 15:42

W Wlk. Brytanii idzie się do prywatnej szkoły właśnie po znajomości. Przede wszystkim znajomości. A jak się studiuje na OxCam, to już musi być chrzest bojowy z kompromatami włącznie, tam się wykuwają "całożyciowe przyjaźnie".

Co do matek - proszę sobie zdać sprawę z tego, że to jest zupełnie inna kultura i prawo. Kobieta u nich do rewolucji kulturalnej lat 60tych była nikim. Liczyły się tylko ich wiana i zdrowe macice. W protestantyzmie nie ma kultu Matki Bożej. Nie ma w tym społeczeństwie szacunku i uprzywilejowania kobiet jako normy społecznej. Dlatego mają te wszystkie prawa antydyskryminacyjne. Zachęcam do podrążenia tematu losu kobiet w Anglii , a w szczególności mężatek - ja zadam tutaj tylko prowokacyjnie parę pytań:

1) Co się działo z wianem po ślubie, a co po rozwodzie?

2) Jak wyglądało w praktyce prawo majątkowe w stosunku do kobiet - np. posiadanie własnych pieniędzy, nieruchomości, konta w banku?

3) Po zawarciu związku małżeńskiego, co się z reguły działo w życiu zawodowym kobiety?

4) Jak wyglądał problem przemocy domowej jeszcze 40 lat temu?

Z własnego doświadczenia - otwieranie drzwi, podawanie płaszcza, drobne uprzejmości spotykają się z lekkim zszokowaniem lub co najmniej dysonansem poznawczym.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @telok 27 stycznia 2018 14:05
27 stycznia 2018 15:53

Pewnie, chętnie przeczytam.

zaloguj się by móc komentować

telok @deszcznocity 27 stycznia 2018 15:42
27 stycznia 2018 15:55

To chyba był komentarz do mnie, a nie Tadmana, ale mogę się mylić oczywiście.

"Co do matek - proszę sobie zdać sprawę z tego, że to jest zupełnie inna kultura i prawo. Kobieta u nich do rewolucji kulturalnej lat 60tych była nikim."

No i ja tego pojąć nie mogę, bo Mama, to jest ktoś taki, co zawsze dziecko przytuli i prawie wszystko mu wybaczy, bo to jest część niej i to Ona wypieści i wychowa każdego zasrańca. Przecież i w islamie kobieta jest osobą o niższym statusie społecznym, ale żaden arab czy turek złego słowa o matce nie powie i zabija każdego co naruszy jej cześć i to szeroko rozumianą.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @telok 27 stycznia 2018 14:43
27 stycznia 2018 15:57

> Nasze tzw. "młode kabarety" namiętnie promowane w TV tego jeszcze nie pojęły.

Staram się ich unikać, ale z moich obserwacji wynika, że one są nadal na etapie żartów z moherowych beretów. A jeżeli mam rację, dowodzi to ich nędzy i kompletnego braku ambicji i wyczucia.

zaloguj się by móc komentować

telok @przemsa 27 stycznia 2018 15:57
27 stycznia 2018 16:18

To jest chyba problem ogólne upadku jakości nawet kultury popularnej. Kiedyś np. w kabarecie "Dudek", czy wcześniej chyba "Dzięciął" występowali aktorzy zawodowi z niezapomnianymi kreacjami Michnikowskiego, Dziewońskiego, że o duecie Kobuszewski z Gołasem nie wspomnę.

Teraz też był całkiem niezły Mumio z żartem sytuacyjnym i moi ulubieni na dzisiejsze czasy Hrabi. To naprawdę jest niezły kabaret.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @telok
27 stycznia 2018 16:23

Uogólniłem, ale ogólne wrażenia - po obejrzeniu kabaretów promowanych w TV - są właśnie takie. Co do wskazanych wyjątków, też całkiem lubię. I dodam, że Kabaret Moralnego Niepokoju również ma niemało bardzo śmiesznych skeczów. 

zaloguj się by móc komentować



adamo21 @telok
27 stycznia 2018 16:45

Powinno być:  A Fish Called Wanda

zaloguj się by móc komentować

telok @adamo21 27 stycznia 2018 16:45
27 stycznia 2018 16:53

No w swojej autobiografii John ocenia ten film jako swoje niesamowite osiągnięcie, ale ja nie jestem entuzjastą tego obrazu.

 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @telok 27 stycznia 2018 15:55
27 stycznia 2018 16:58

Tak, do Pana, coś źle nacisnąłem.

Do roku 1982 w Wielkiej Brytanii kobieta, która chciała sama zamówić sobie piwo w pubie mogła wg. prawa zostać nieobsłużona przez barmana.

Do roku 1975 w Wielkiej Brytanii kobieta pracująca zawodowo, gdy zaszła w ciążę, była natychmiast zwalniana z pracy.

Do roku 1882 w Wielkiej Brytanii, kobieta, która wychodziła za mąż stawała się całkowicie zależna pod względem finansowym od swojego męża.

Wciąż się spotykam z wyobrażeniem Polaków o tym, jacy to my zacofani względem Zachodu, jakie to u nas zawsze było "średniowiecze". Przydałby się na lekcjach etyki taki cykl - praktyczne skutki pozostania przy katolicyzmie w kontekscie rzekomych zdobyczy cywilizacyjnych rewolucji protestanskich.

zaloguj się by móc komentować

telok @deszcznocity 27 stycznia 2018 16:58
27 stycznia 2018 17:16

To Pan dołożył do pieca, że bez słowa zostałem, co mi się sporadycznie przytrafia, ale ...

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @telok 27 stycznia 2018 17:16
27 stycznia 2018 18:05

No to teraz pytanie jest takie - jeśli kobieta dojdzie do wniosku, że źródłem jej cierpień/rozczarowania jest dziecko, bądź małżeństwo, bądź oba te czynniki, to jak Państwo myślą - NA KIM SIĘ BĘDZIE MŚCIĆ?

 

zaloguj się by móc komentować

telok @telok
27 stycznia 2018 18:35

Ja z dużym zainteresowaniem i nawet podziwiam czytam Pańskie spostrzeżenia dotyczące Anglii. Ja nawet mogę się zgodzić z opowieściami o dziwactwie Anglików, ale ...

Matka, czy murzynka, czy biała, czy żółta jak dziecko nosi pod sercem przez 9 miesięcy to taka więź między dzieckiem a matką powstaje, że tego chyba żadna dziwaczna kultura zniszczyć nie potrafi. Każda matka kocha swoje dziecko jakim by nie było. Czy to dziecko jest piękne i proporcjonalne, czy też jest dzieckiem chorym i kalekim. Miłość matki jest czymś o czym my mężczyźni pojęcia nie mamy, bo nasza miłość do dziecka jest czymś wynikowym. My dostajemy "paskudnawy" produkt, który wszyscy nam polecają kochać. Miłość mężczyzny do dziecka rozwija się z czasem i jest piękna oraz głęboka, a miłość matki do dziecka jest zakodowana genetycznie i tylko od kobiety zależy czy będzie to miłość mądra, czy jakaś inna. Są oczywiście zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn przypadki patologiczne, ale w Polsce to ułamek promila, a w GB wygląda, że procenty.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @telok
27 stycznia 2018 18:48

Bardzo prosze poczytac o John Bowlby, to jest ikona angielskiej psychologii. To, jak wygladala dynamika jego domu rodzinnego i jego ksiazki daja czlowiekowi do myslenia. To wszystko, co Pan napisal powyzej jest piekne, ale nie musi byc prawdziwe. Prawda, wtedy to jest patologia, ale jest tego wiecej, niz sie wydaje. 

zaloguj się by móc komentować

telok @deszcznocity 27 stycznia 2018 18:48
27 stycznia 2018 18:55

No, ale patologia dotyczy tylko ogona w krzywej Gausa, lub jeśli Pan woli to marginens przy analizie Paretto. Warto się tym zajmować?

zaloguj się by móc komentować

telok @telok 27 stycznia 2018 18:55
27 stycznia 2018 19:13

Taka obserwacja z życia. Mieszkam na osiedlu, gdzie jest przedszkole dla dzieci niepełnosprawnych. Mam miejsce parkingowe obok tego obiektu. Do pracy jeżdżę na 6 rano, bo tak mi zostało po robocie na zmiany.

No, ale do tematu wracam - około 6 zjeżdżają się pod to przedszkole same wielkie SUV-y i przystojne blondynki przywożą swoje dzieci. Później pojawi się czasem cienkol, ale jeden lub dwa i czasem widzę matkę co prowadzi dziecko za rękę, czyli z autobusu lub z osiedla.

Radziecki naukowiec by zaraz wywiódł wniosek o patologi klas mających SUV-y, ale ja mam inny. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @telok 27 stycznia 2018 16:18
27 stycznia 2018 20:58

Hrabi to jest stara szkoła, profesjonalizm właśnie.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @telok 27 stycznia 2018 18:35
27 stycznia 2018 22:42

Z tą miłością matki do dziecka - tak to zostało wszystko rozplanowane przez Stwórce, ale jak pamiętamy ludzie są narażeni na skutki grzechu pierworodnego - niezawinione cierpienia.

A co Jeśli matka nie chce dziecka? A co jeśli po urodzeniu matka nie radzi sobie z dzieckiem? A co jeśli sposób w jaki matka się prowadzi, krzywdzi dziecko? A co jeśli nieświadomie popełnia ogromne błędy wychowawcze? Mogę tu wymieniać dalej. Naprawdę polecam teorię przywiązania Bowlby'ego.

Jedna szósta brytyjskiego społeczeństwa boryka się z problemami natury psychicznej - Źródło

W Polsce ofiary przemocy domowej w rodzinach z problemem alkoholowym to 2/3 osób dorosłych oraz 2/3 dzieci z tych rodzin - wg. PARPA.

Także proszę mi wierzyć, wcale nie jest tak cudownie z tymi więziami międzyludzkimi, czy to UK czy w PL. Czasami pomimo najszczerszych checi.

zaloguj się by móc komentować

telok @deszcznocity 27 stycznia 2018 22:42
28 stycznia 2018 09:19

"wg. PARPA"

Ja bym jednak zalecał ostrożność przy powoływaniu się na takie raporty. Sensem istnienia tej organizacji jest znajdowanie tzw. patologii i epatowanie nimi w celu uzyskania budżetów do ich zwalczania - tych patologii:)

zaloguj się by móc komentować

telok @Grzeralts 27 stycznia 2018 20:58
28 stycznia 2018 09:38

Ciekawe, że Pani Joanna Kołaczkowska nie ma aktorscekiego wykształcenia "[...]  Uczyła się w technikum ogrodniczym. Jest absolwentką pedagogiki kulturalno-oświatowej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zielonej Górze (obecnie Uniwersytet Zielonogórski). [...]"

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @telok 28 stycznia 2018 09:19
28 stycznia 2018 13:17

Zgadzam sie co do meritum. Chcialem tylko zwrocic uwage na fakt, ze w Anglii jest preferowany tzw zimny chow. To ma dalekoidace konsekwensje spoleczne. Jednostkowo oznacza zaburzone relacje miedzy czlonkami rodziny, komplikacje natury psychicznej itd. Pytania kontrolne:

Po jakim czasie od urodzenia dziecka matka wraca do pracy?

Jaki procent matek karmi swoje dziecko piersia?

w jakim wieku dzieci zaczynaja szkole?

Jaki procent osob powyzej 70 roku zycia konczy swoje zycie w domu starcow?

zaloguj się by móc komentować

telok @deszcznocity 28 stycznia 2018 13:17
28 stycznia 2018 13:22

No tak, to są te obrazki dla Polaka bardzo dziwne, gdy matka ciągnie za rękę ancymona lat kilku, ten mlodzian ma krótkie spodnie i nogi w kolorze buraczanym, bo temperatura to kilka stopni powyżej zera.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @telok 28 stycznia 2018 13:22
28 stycznia 2018 13:28

Zimny w sensie emocjonalnym mialem na mysli. Chociaz to prawda, oni sa bardzo zahartowani na przenikliwy chlod i niskie temperatury.

zaloguj się by móc komentować

telok @deszcznocity 28 stycznia 2018 13:17
28 stycznia 2018 13:33

Coś jednak chyba jest z innym odczuwaniem temperatury przez brytoli. Córka licencjat robiła na anglistyce UŚ i na Erasmusa do Irlandii Północnej pojechała. Uniwerek i wykładowcy bardzo Jej się podobali, ale w jej opowieści tubylca od przyjezdnego można było na pierwszy rzut oka rozpoznać, gdy było zimno. Tubylcy potrafili chodzić w krótkich spodniach, a damy bez rajstop, a przyjezdni byli opatuleni w stroje zimowe. No i jeszcze jedna obserwacja mojej córki, to niezamowite spożycie alkoholu, co osobliwe też przez dziewczyny.

zaloguj się by móc komentować

Szestow @telok 28 stycznia 2018 09:19
28 stycznia 2018 13:36

To na co zwrócił uwagę deszcznocity to jest naprawdę fundamentalna sprawa i nie trzeba PARPY żeby potwierdzić że mamy conajmniej milion lub dwa miliony alkoholików  czyli kilka milionów dzieci wychowujacych się w dysfunkcyjnych rodzinach. Jeśli ktoś dorastał w dysfunkcyjnej rodzinie to nie ma takiej możliwości żeby jako dorosły człowiek nie miał poważnych deficytow osobowosci. DDA czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików to nie jest tylko wymysł terapeutów ale zespół ubytkow psychicznych które są powtarzalne do porzygania wśród ludzi z rodzin dotkniętych alkoholizmem. I tu nawet nie chodzi o przemoc fizyczną której może nie być a problemy psychiczne są.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Szestow 28 stycznia 2018 13:36
28 stycznia 2018 13:44

No dobra, tylko PARPA potrafi wypisać taką statystykę

http://www.parpa.pl/index.php/przeciwdzialanie-przemocy/badania/33-analizy-badania-raporty/133-spozycie-alkoholu

i się nie wstydzić przecież to jest cyrk na kółkach. A Pan mówi milion lub dwa alkocholików i po prostu naukowo Pan sobie nie żałuje ? Ja powiem że jest 100tys alkoholików i co teraz?
 

zaloguj się by móc komentować

telok @Szestow 28 stycznia 2018 13:36
28 stycznia 2018 13:45

Ja tam jestem człowiek do zgody, więc pewnie ma Pan rację. Mój sceptycyzm wzbudzając jedynie raporty organizacji, których sensem i celem istnienia jest walka z czymś tam. Taka organizacja pierwotnie działa pięknie, ale z czasem, gdy okrzepnie i jej pracownicy chcą tam dopracować do emerytury oraz ustawić rodziny, to już zaczyna się analiza zawartości "cukru w cukrze".

zaloguj się by móc komentować

telok @parasolnikov 28 stycznia 2018 13:44
28 stycznia 2018 14:00

Pan się nie nadaje do organizacji pożytku publicznego, bo przez te 100 tys. ogranicza Pan budżet.

Ja tylko może przywołam takie wspomnienie dotyczące nałogów. Jako dziecko jeździłem dosyć często do wsi pochodzenia mojego taty. Tam był oczywiście wioskowy głupek i pijak jak najbardziej wioskowy. Gospodarze co się jednak szanowali to w Adwencie i Wielkim Poście potrafili sobie odmówić alkoholu, a spora ich część też nie paliła w tym czasie. Ja się wuja pytałem, jak on potrafi odstawić papierosy, których normalnie palił sporo. No i trafiłem na ścianę. To pytanie było dla niego tak głupie, że przez dłuższą chwilę nie rozumiał pytania. Jak do niego dotarło to odpowiedział z prostotą, że w Adwencie i w Poście się nie pali i tyle:)

zaloguj się by móc komentować

Szestow @parasolnikov 28 stycznia 2018 13:44
28 stycznia 2018 14:02

Napisalem że nie trzeba PARPY żeby stwierdzić że mamy conajmniej milion alkoholików, a można to stwierdzić na chlopski rozum. Wcale nie twierdzę że PARPa jest wiarygodna a tym bardziej do czegokolwiek potrzebna. 

Tylko jedna uwaga alkoholik to nie żul, tylko człowiek uzależniony lub inaczej mówiąc zniewolony. Ja nie twierdzę że mamy w Polsce milion żuli, tylko że mamy milion ludzi uzależnionych w różnym stadium uzaleznienia.

zaloguj się by móc komentować

telok @Szestow 28 stycznia 2018 14:02
28 stycznia 2018 14:10

Niech się Pan za głupie pytanie nie obrazi, a jak Pan doszedł do tego miliona alkoholików? Może to są dwa miliony lub 500 tysięcy?

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Szestow 28 stycznia 2018 14:02
28 stycznia 2018 14:18

A ja twierdze że to nic nie znaczące liczby, bo wszystko zależy jak się liczy co to znaczy zniewolony może być 100tys i co wtedy? Podaje Pan liczby które nic nie określają, nic nie znaczą, nic nie mówią. I jeszcze wyciąga je Pan z głowy można powiedzieć "powszechnie wiadomo, że w polsce nie ma więcej niż 500tys ludzi z problemem alkoholowym" I co wynika z tego zdania? To tylko granie na emocjach.

zaloguj się by móc komentować

Szestow @telok 28 stycznia 2018 14:10
28 stycznia 2018 14:33

Ta szczerze to powiem panu że zrobilem bardzo prosty eksperymen czyli przeanalizowalem sobie ludzi ze swojej szkoły podstawowe i sredniej i jaby nie liczyć na trzydziesci osób zawsze ze dwie osoby mają powazny problem z alkoholem. Niech pan poszuka w swoim srodowiskupanupanu wyjdzie.

Zaokrąglajac w dół jedna osoba na trzydziesci ma problem z alkoholem czyli na trzydziesci milionów polakow mamy milion alkoholików. Wiem że metodologicznie jest to biedne ale zarysowuje chociaz minimalny zakres problemu. 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Szestow 28 stycznia 2018 14:33
28 stycznia 2018 14:35

Okej jest to metoda :)

zaloguj się by móc komentować

JOLANTA1 @deszcznocity 27 stycznia 2018 18:05
28 stycznia 2018 14:38

.Mam wrażenie ,że opisał Pan ,istotę przemiany w nowego człowieka.Pozbawić człowieka pierwotnej ufności ,która rodzi się ze świadomości ,że jest chcianym ,oczekiwanym i kochanym przez matkę.Ks.Tischner nazwał to- być na ziemi obiecanej,  można też znależć się na ziemi odmówionej ,ze wszystkimi tego konsekwencjami .Na ziemi obiecanej jest się u siebie ,gospodaruje się i przekazuje się następcom.Jest się z innymi,bez strachu.Na ziemi odmówionej jestem sam i walczę o wszystko.Tylko to jest moje ,co mogę wydrzeć innym,tu i teraz.

Odpowiedż na pytanie -oczywiście na najsłabszym ogniwie.

Jakiej strasznej presji zostały poddane kobiety by zabić w nich miłość do dziecka,ich immanentnej cechy wokół,której zbudowana jest cała ich osobowość.Teraz rękoma kobiet,-aborcja-,dekonstruuje się do fundamentów świat katolicki.

Problem aborcji podważa całą hierarchię wartości świata katolickiego.Matka, do tej pory, obraz miłosci Boga-Rahamim-teraz zostaje unieważniona.Obraz Matki Bożej, Matki Pięknej Miłości przestają przekonywać.Matka staję się złowrogą istotą ,która może zabić,więc nic jej nie jestem winien.Jak na tym tle wygląda Przykazanie -Czcij Ojca swego i Matkę swoją.To tak na gorąco,tych kilka uwag.

zaloguj się by móc komentować

Szestow @parasolnikov 28 stycznia 2018 14:35
28 stycznia 2018 14:47

Nie chodzi mi o liczby ale o problem DDA czyli ogromnej liczby ludzi z konkretnymi problemami osobowości które niszczą relacje zarówno na poziomie rodzin jak i społeczności. Nie są tu ważne konkretne liczby tylko rzędy, czyli że nie mamy do czynienia z tysiącami przypadków tylko milionami. A to oznacza statystycznie że każdy z nas  w ciągu życia zetknie się z takimi ludzmi.

zaloguj się by móc komentować

telok @Szestow 28 stycznia 2018 14:33
28 stycznia 2018 14:51

Chyba się o liczby i ich szacowanie kłócić nie będziemy. Jeśli to jest tylko 1000 rodzin dotkniętych alkoholizme to i tak jest problem dla nich i szczególnie dla dzieci.

Moim zdaniem, to nierozpoznanym problemem są narkotyki tzw. miękkie. W gronie znajomych mojej córki są osoby, które palą tzw. zioło od lat. Obserwacja ich zidiocenia robi wrażenie. To są ludzie, którzy głupawo się uśmiechają i zasadniczo oddali życie potokowi nieprzewidywalności. 

zaloguj się by móc komentować

telok @JOLANTA1 28 stycznia 2018 14:38
28 stycznia 2018 14:58

Muszę przyznać, że wspólnym wysiłkiem udało nam się notkę zespamować do imentu i kolejni dyskutanci pojęcia nie mają, że tu jest jakaś notka o kolesiu z Latającego cyrku Monty Pythona. No notka jest o autobiografii Johna Cleese’a. Może Pani przeczyta notkę?

zaloguj się by móc komentować

JOLANTA1 @telok 28 stycznia 2018 14:58
28 stycznia 2018 15:13

Przepraszam,

proszę usunąć moją wypowiedż.Na przyszłość postaram się pilnować.

Pozdrawiam:)

zaloguj się by móc komentować


adamo21 @telok 28 stycznia 2018 13:22
28 stycznia 2018 16:29

Arystokracja brytyjska ubiera dzieci (męskich potomków) w krótkie spodenki, vide rodzina królewska. Vide małe królewiątka.

zaloguj się by móc komentować

kms @telok 27 stycznia 2018 18:55
28 stycznia 2018 17:27

Chciałbym odnieść się do wspomnianej krzywej Gaussa i to w Irlandii (mam na myśli republikę), a nie w Wielkiej Brytanii; w tej pierwszej zdarzyło mi się pracować, a w tej drugiej nie. Choć związki pomiędzy tymi krajami są tak silne, że zachowania społeczne można przekładać w skali 1:1. 

Jest takie zjawisko, nazywa się "Irish mum". Irish mum poznaje się po tym, że odwozi rano dzieci do szkoły będąc ubraną w szlafrok oraz papucie, a na głowie ma wałki bądź papiloty. W podobnym stroju potrafi również podjechać wieczorem po słodycze do sklepu. Otóż Irish mum umawiają się grupowo, która danego dnia odwozi dzieci zarówno swoje, jak i koleżanek, do szkoły, a następnie wraca na miejsce spotkania, bowiem mamy raczą się już kawą po irlandzku (czasami bez kawy) bądź też innym Guinnessem.

A dlaczego o tym wspominam? Bowiem takich Irish mums jest większość, czyli gdzieś w okolicach środka krzywej Gaussa a nie stanowią jednego z ogonów. Zatem, czy jest to patologia? Zapewne nie, bowiem przy wejściach do lepszych szkół wiszą mosiężne tabliczki, na których wyryte są słowa prośby o przyprowadzanie oraz odbieranie dzieci w stosownych strojach.

Różnice kulturowe są czasami bardziej niż zaskakujące, choć pisałem o (nadal) katolickiej Irlandii (republice).

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @telok 28 stycznia 2018 09:38
28 stycznia 2018 18:14

Ma. Tylko nieificjalne;) Niemniej jednak Władysław Sikora to nauczyciel surowy.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @telok 27 stycznia 2018 18:35
30 stycznia 2018 12:18

Chcialem uzupelnic moja wypowiedz, by komentujacy lepiej rozumieli kontekst mojej wypowiedzi powyzej:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_przywi%C4%85zania

https://pl.wikipedia.org/wiki/Style_przywi%C4%85zania_si%C4%99_u_dzieci

  • Unikający styl przywiązania. (cechuje ok. 1/5 dzieci). Dziecko ma poczucie odrzucenia przez matkę. Jest karane za próby nawiązania z nią bliskiego kontaktu fizycznego. W związku z tym uczy się unikać jej i ignoruje ją. Dochodzi do zaprzeczenia (mechanizm obronny) potrzebie więzi z nią i nieufności w stosunku do matki. Towarzyszą temu przeważnie zaburzenia takie jak: zaburzenia łaknienia, wycofanie z kontaktów społecznych, choroba sieroca.

Jako dorosłe osoby czują się skrępowane bliskością innych ludzi, stają się wtedy nerwowe. W dorosłych związkach mają skłonność do unikania intymności, poczucia frustracjinudy. Nie ufają partnerowi. Zaprzeczają potrzebie więzi, mają silną skłonność do przelotnych związków seksualnych i nadmiernego koncentrowania się np. na pracy zawodowej. Swoich rodziców wspominają jako wymagających, krytycznych i pozbawionych troskliwości.

Współcześni badacze próbują dodać jeszcze jeden styl przywiązania się: Styl lękowo-zdezorganizowany. Takie dzieci wydają się oszołomione, zmieszane i zawstydzone, gdy matka się pojawia – np. gdy matka je bierze na ręce, patrzą w inną stronę.

Badania na dorosłych osobach i badania podłużne pokazały, że u 70% dorosłych ludzi (dwudziestojednolatków) styl nawiązywania relacji z dorosłym partnerem jest taki sam jak styl nawiązywania relacji z matką we wczesnym dzieciństwie (w wieku 12 miesięcy), pod warunkiem, że w ciągu owych 20 lat nie miało miejsca żadne ważniejsze wydarzenie takie jak śmierć rodzica, rozwód lub przemoc w rodzinie. W takich przypadkach stabilność stylu przywiązania pojawiała się u 44% badanych.

zaloguj się by móc komentować

telok @deszcznocity 30 stycznia 2018 12:18
9 lutego 2018 15:49

Jako człowiek ciekawy z natury, chciałem zapytać, w jakim celu zamieszcza Pan te sążniste komentarze pod notką o autobiografii pewnego dżentelmena?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować