-

telok : Wy tam telok nie kombinujcie i filozofa żałosnego z siebie nie róbcie

Jak działa korporacja z komórkami?

Do napisania tej notki skłonił mnie Pan Jarecki swoimi rozważaniami o opłacaniu połączeń przez komórkę.

Ponieważ ostatnie 20 lat spędziłem w korporacjach, więc może napiszę słów kilka. Korporacje nie działają mądrością pracowników, ale procedurami. Te procedury są paradoksalnie tworzone przez szeregowych pracowników, ale po zatwierdzeniu mają moc tablic przekazanych Mojżeszowi. To tyle wstępu.

Omówmy sobie teraz sprawę limitów, bo zasadniczo o tym była notka Pana Jareckiego i popatrzmy na to w systemie korporacyjnym.

Limit, czyli od jakiego poziomu, do jakiego poziomu możemy się poruszać, to kwintesencja korporacji.

Zacznijmy od rzeczy prostych, czyli tematu komórek opisanego przez Jareckiego.

W korporacji nie istnieje problem rozliczania bilingów, bo liczy się limit. Każdy pracownik, odpowiednio do stanowiska ma przyznany limit na rozmowy telefoniczne i jeśli limitu nie przekracza, to nikogo jego rozmowy nie interesują.

Zasadniczo to można korporację porównać do carskiej Rosji, bo mamy tu zasadę po czinu, czyli wg. rangi.

Oczywiście nie mówię tu o łapówkach, jakie mogą się pojawić, bo każda poważna korporacja jest zapisana do wszystkich istniejących stowarzyszeń walczących z korupcją.

No to były dygresje, ale wracajmy do tematu notki.

W korporacjach, w których pracowałem, wszystko było związane z zajmowanym stanowiskiem. To dotyczyło wyposażenia biura, klasy komputera i komórki itp.

By już nie nudzić, to oczywiście limit minut, esmesy, przesył danych,  klasa hotelu i środek transportu jest dla korpoludka jasno określona i nikt tego nie przeskoczy. Podróż służbową zamawia się w firmowym systemie, gdzie dostajemy odpowiedni dla stanowiska wybór.

No i pewnie dzięki takim wynalazkom nie musimy w naszych korporacjach słuchać takich złotych myśli jak ta:

„W zasadzie od razu powinienem pana zwolnić, ponieważ tym pytaniem ujawnił pan głębię swej niewiedzy, ale ze względu na pański młody wiek, wytłumaczę: Mnie na tych paru złotych przecież nie zależy, ale jeśli odpuszczę, jednemu czy drugiemu nie będzie się chciało sięgnąć do kieszeni po drugą komórkę i zadzwoni do domu czy innej kochanki ze służbowej. Co dalej? Mam może nie pilnować waszych kilometrówek, rachunków za hotele i reprezentację? Ok, ale za pół roku dowiem się, że pan byłeś w Kutnie i nocowałeś w Hiltonie, bo tak to właśnie działa.”



tagi: dyskusja 

telok
13 stycznia 2018 15:16
5     156    0 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @telok
13 stycznia 2018 15:32

Moja pierwsza praca w Polsce jeszcze w szkole i zaraz po niej u "prywaciarzy". Korzytaliśmy ze swoich telefonów i co miesiąc szef pytał ile ja odpowiadałem a on bez pytania wypłacał gotówką :)

zaloguj się by móc komentować

telok @parasolnikov 13 stycznia 2018 15:32
13 stycznia 2018 15:34

To o czym pisze Jarecki to jakaś patologia, a on się tym zachwyca. Dziwne to.

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @telok
13 stycznia 2018 15:39

Ziew z wami, nadętymi nudziarzami. Teraz to ja w korpo robię, jako chore biedactwo.

zaloguj się by móc komentować

telok @Jacek-Jarecki 13 stycznia 2018 15:39
13 stycznia 2018 16:10

"Ziew z wami, nadętymi nudziarzami. Teraz to ja w korpo robię, jako chore biedactwo."

No mistrzem błyskotliwej riposty to Pan nie jest, ale ...

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @telok 13 stycznia 2018 16:10
13 stycznia 2018 16:27

A dlaczego mam być. starać się?

Riposta polega na tym, że myli się fintę i wali żelazem w łeb. Reszta jest prawdziwym milczeniem.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować